Czego nie dowiemy się o kredytach z witryn internetowych?

post-img

Reklama dźwignią handlu a o czym cicho-sza?

Wszędobylskich reklam szybkich i wygodnych pożyczek jest pełno w Internecie. „Przeklikaliśmy” się przez strony www wybranych firm pożyczkowych funkcjonujących w Polsce. Najatrakcyjniejsze parametry produktowe są oczywiście wybijane do granic możliwości – podkreślane, kolorowane i pogrubiane a o niektórych aspektach trudno znaleźć chociażby wzmiankę. O czym konkretnie marketingowcy od kredytów nie lubią pisać? Też sprawdziliśmy.

Niska ratka, ale czy w pełni fair?

Często najistotniejszym kryterium branym pod uwagę przy wyborze jest oczywiście wysokość miesięcznej raty, która obciąży nasz domowy budżet. W jaki sposób najszybciej dowiedzieć się jaki będzie miesięczny koszt naszej pożyczki? Oczywiście z Internetu. Udajemy się na stronę internetową, sprawdzamy i otrzymujemy odpowiedź… Która niestety rzadko okraszona jest pełnymi danymi, czyli z podaniem Rzeczywistej Rocznej Stopy Oprocentowania (tzw. RRSO), zsumowanych kosztów z całego okresu, nominalnego oprocentowania i prowizji a także wylistowania obligatoryjnych kosztów, które należy ponieść. Symulator może być pomocny, ale dla zagrania w 100% fair powinny być w nim ujmowane wszystkie parametry w sposób dynamiczny.

Internet skarbnicą wiedzy! Ale nie zawsze 100% transparentnie…

Przykłady reprezentatywne firm pożyczkowych są niestety dość rzadko aktualizowane, co może powodować pewien dysonans. Na czym on mógłby polegać? Że podawane byłyby wartości historyczne, zaś nowoudzielane kredyty i pożyczki byłyby sprzedawane na przykład z wyższą prowizją albo oprocentowaniem. Nie wszędzie niestety też, w szczególności przy pożyczkach udzielanych bez konieczności wizyty w stacjonarnej placówce, dowiemy się jaka jest procedura odstąpienia od umowy albo wcześniejszej spłaty a są to przecież kluczowe informacje z punktu widzenia przyszłego pożyczkobiorcy.